Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Park Tysiąclecia, ul. Lipowa, Lądek-Zdrój
maras - Administrator: Popraw datowanie, 20 lat to za dużo, pocztówka wydana w 1972 r.
Zimowe widoki schroniska Na Śnieżniku, Międzygórze
Zbigniew Waluś: Tragedia w Masywie Śnieżnika. W miniony weekend, mimo wysiłków ratowników polskich i czeskich, nie udało się uratować 45-letniej rowerzystki. Kobieta zmarła w rejonie Małego Śnieżnika. Informacja GOPR z 22 lipca 2019 r.
Pocztówki wielopolowe, Polanica-Zdrój
Zbigniew Franczukowski (bynio): Dubel
pl. Partyzantów, Lądek-Zdrój
Zbigniew Waluś:
Dwór, ul. Kłodzka, Bystrzyca Kłodzka
Zbigniew Franczukowski (bynio): Wprowadziłem poprawki

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

dasio1974
Jan R
fanpage_janowice_wielkie
W.Mazurkiewicz (Soravianus) [vmuzzy@gmail.com]
Parsley
Jan R
Wolwro
t.ziemlicki@wp.pl
rok - Administrator
rok - Administrator
t.ziemlicki@wp.pl
Alistair
rok - Administrator
mietok - Administrator
rok - Administrator
rok - Administrator
dariuszfaranciszek
dariuszfaranciszek
dariuszfaranciszek
StaSta
maras - Administrator

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Betonowa Granica
Autor: Zbigniew Franczukowski (bynio)°, Data dodania: 2016-11-03 19:41:19, Aktualizacja: 2016-11-04 09:23:24, Odsłon: 1829

Tekst autorstwa Tomasza Dudziaka
Fragment niepublikowanego przewodnika "Rowerem po zachodnim pograniczu Ziemi Kłodzkiej"

W systemie obronnym Czechosłowacji przed II wojną światową Góry Orlickie spełniały bardzo doniosłą rolę, stanowiąc naturalną przeszkodę wzdłuż granicy z niemiecką wówczas Ziemią Kłodzką, wbijającą się klinem w głąb Czech. Ewentualne natarcie niemieckie, wyprowadzone z Ziemi Kłodzkiej po przekroczeniu tego grzbietu górskiego nie napotkałoby już poważniejszych przeszkód terenowych na drodze w kierunku Hradca Kralové i Pragi lub na południe, w stronę granicy austriackiej. Dlatego góry otaczające Ziemię Kłodzką, a zwłaszcza przecięte wieloma drogami i stosunkowo łatwo dostępne Góry i Pogórze Orlickie, zostały wyjątkowo silnie ufortyfikowane. Miarą tego jest fakt, że budowano tu pięć z 15 planowanych wzdłuż całej północnej granicy grup warownych czyli najpotężniejszych i najlepiej uzbrojonych dzieł obronnych w całym systemie. Prócz grup warownych powstała linia ciężkich schronów bojowych, kilka linii lekkich obiektów i stałe zapory przeciwpancerne. Dzięki temu Góry Orlickie są dziś bardzo wdzięcznym terenem dla miłośników dawnych fortyfikacji. Na stosunkowo niewielkim terenie zobaczyć można różne typy i warianty obiektów obronnych, dostosowanych do warunków górskich i zamykania dolin rzecznych, dodatkowo jeszcze ze względu na złożoną konfigurację terenu, wykorzystujących w wielu wypadkach oryginalne, nietypowe rozwiązania. Obecnie trzy grupy warowne i kilka samodzielnych bunkrów stanowią udostępnione do zwiedzania obiekty turystyczne, a w ich sąsiedztwie wytyczono dwie ścieżki dydaktyczne.

Decyzję budowy systemu fortyfikacji granicznych władze Czechosłowacji podjęły w 1934 r. Na wybór takiej koncepcji obrony wpłynęło wiele czynników, wśród których trzeba wymienić wydłużony kształt państwa, ze znaczną długością linii granicznej, znacznie mniejszą w porównaniu z potencjalnym agresorem czyli Niemcami, liczebność armii oraz dużą mniejszość niemiecką pogranicza, na której przedstawicieli w razie konfliktu nie można było liczyć jako na lojalnych żołnierzy. Znaczący wpływ miała tu również Francja, główny sojusznik Czechosłowacji, która po 1918 r. pomagała jej organizować siły zbrojne i mogła narzucać pewne rozwiązania, analogiczne do tam przyjętych. Budowa ciągłych linii umocnień była po pierwszej wojnie światowej swego rodzaju normą i w różnej skali tworzyła je większość państw europejskich, w tym także zdecydowanie ofensywnie nastawione Niemcy.

Oczywiście nie traktowano fortyfikacji jako jedynej obrony państwa w razie wojny, gdyż nie istnieją umocnienia, których nie dałoby się przełamać. Miały one za zadanie powstrzymać pierwsze natarcie nieprzyjaciela, likwidując element zaskoczenia i dając czas na przeprowadzenie mobilizacji oraz przerzucenie wojsk polowych na najbardziej zagrożone kierunki, a także ewakuację strategicznie ważnych zakładów przemysłowych z zachodnich Czech za linię Wełtawy. Sojusznikom zaś miały dać czas na rozpoczęcie działań zbrojnych przeciw agresorowi. Ze względu na kształt państwa, Czesi obawiali się szczególnie błyskawicznego ataku na kierunku północ-południe, który mógłby przeciąć Czechosłowację na dwie części, pozostawiając w okrążeniu najbardziej uprzemysłowione rejony zachodnich Czech i stolicę państwa. Dlatego fortyfikacje rozbudowywano w taki sposób, by tę ewentualność uniemożliwić, by niemal nieprzekraczalnymi uczynić obniżenia w łańcuchu Sudetów: Bramę Lubawską (okolice Trutnova), Bramę Morawską (okolice Opavy i Ostravy), a głównie obniżenia i przełęcze otaczające Ziemię Kłodzką. Chodziło zatem o wymuszenie na przeciwniku, zdającym sobie sprawę z siły umocnień i muszącym się liczyć z wielkimi stratami przy ich zdobywaniu, kierunku działań z zachodu na wschód, przy którym armia czechosłowacka miałaby znacznie większą swobodę manewru.

Pierwotnie planowano jedynie budowę umocnień ciężkich (TO – těžke opevnění), jednak dość szybko realia zmusiły do zmiany tej koncepcji. Długość granic i, co za tym idzie, olbrzymie koszty takich fortyfikacji spowodowały, że przyjęto skromniejsze standardy. Postanowiono budować ciężkie obiekty – samodzielne schrony uzbrojone głównie w broń przeciwpancerną, uzupełniane grupami warownymi (twierdzami) dysponującymi ciężką artylerią – tylko na najważniejszych odcinkach i tam, gdzie ze względu na ukształtowanie terenu stosunkowo łatwo mogły atakować wojska zmechanizowane i pancerne. W pozostałych miejscach obronę zapewniałyby linie lekkich bunkrów uzbrojonych w karabiny maszynowe. Tam, gdzie warunki terenowe były szczególnie trudne (np. na wysokich grzbietach górskich) uznano je za wystarczające, natomiast w innych miejscach miałyby w przyszłości być uzupełnione obiektami ciężkimi. Całością prac przy umacnianiu granic kierowała Dyrekcja Prac Fortyfikacyjnych powołana 20 marca 1935 r.

Omawiając kolejne rodzaje czechosłowackich obiektów obronnych wygodniej będzie odejść od naturalnej kolejności: od najmniejszych i najprostszych do najbardziej złożonych, co wiąże się z ich genezą. Najczęściej spotykane lekkie bunkry stanowią pod względem konstrukcyjnym uproszczone i zminiaturyzowane wersje powstałych wcześniej obiektów ciężkich. Dlatego przyjmiemy inny porządek: najpierw umocnienia ciężkie, potem lekkie i na końcu grupy warowne.

Linię ciężkich umocnień (TO) stanowiły bojowe schrony piechoty uzbrojone na ogół w ciężkie i lekkie karabiny maszynowe, a w miejscach, gdzie istniała możliwość ataku wojsk zmotoryzowanych i pancernych, także działka przeciwpancerne. Każdy schron był indywidualnie projektowany w zależności od ukształtowania terenu i przebiegu linii obronnej (a więc od potrzebnych kierunków ostrzału) oraz od stopnia zagrożenia i ważności danego miejsca, które decydowały o rodzaju uzbrojenia i odporności schronu – grubości ścian i stropów. Pomimo tej indywidualizacji wszystkie schrony skonstruowano według określonych standardów: jednej idei systemu ognia, w kilku klasach odporności i z zastosowaniem ujednoliconego wyposażenia.

Główną ideą konstrukcji schronów TO było osłonięcie obiektu od strony nieprzyjaciela maksymalnie grubą ścianą (dodatkowo obsypaną kamieniami i ziemią), wystającą na końcach poza narys ukrytej za nią części bunkra i tworzącą w planie rodzaj uszu. Strzelnice dla głównego uzbrojenia umieszczano w ścianach bocznych, w miejscach osłoniętych owymi uszami. Można z nich strzelać w kierunku sąsiednich obiektów linii obronnej, tworząc krzyżową zaporę ogniową na międzypolach, przedpolach sąsiednich obiektów i za nimi. W ten sposób, kosztem zmniejszenia głębokości ostrzału przedpola (bo ostrzeliwano je tylko skośnie, pod znacznym kątem – zakładano, że będzie to 500 m przed i 300 m za sąsiadującymi bunkrami), uzyskiwano system wzajemnie broniących się obiektów, z niemal doskonale zabezpieczonymi przed ostrzałem z przedpola strzelnicami. Ponieważ nieprzyjaciel mógł zostać ostrzelany w trakcie forsowania linii obronnej z boku i z tyłu, z wcześniej niewidocznych strzelnic, bunkry tego typu nosiły nieco archaiczną nazwę tradytorów (łac. traditor = zdrajca). Dostępu do głównych strzelnic broniły strzelnice elkaemów oraz tzw. rów diamentowy, rodzaj suchej fosy, do której także wypadały łuski wystrzelonych pocisków.

Linia bunkrów TO stanowiła bardzo trudną do sforsowania zaporę. Gdy poszczególne obiekty współpracowały ze sobą – broniły się nawzajem. Wyłączenie któregoś z nich z walki znacznie pogorszyłoby warunki obrony, bowiem przez powstałą lukę nieprzyjaciel nie tylko mógłby przedostać się na tyły linii, ale także łatwiej podejść do sąsiednich schronów. Jednak i wobec takiego zagrożenia bunkry nie były bezbronne. Dookolną obronę zapewniały karabiny maszynowe umieszczone w wystających ponad strop kopułach pancernych, zwykle od jednej do czterech. Kopuły te, służące także obserwacji przedpola, były jedynym elementem schronu widocznym od strony nieprzyjaciela. Pomocniczą rolę w obronie bezpośredniej spełniały strzelnice lekkich karabinów maszynowych i otwory do wyrzucania granatów ręcznych, uniemożliwiające nieprzyjacielowi podejście do głównych strzelnic i do wejścia.

Ciężkie schrony były budowane w jednej z sześciu klas odporności. Cztery wyższe oznaczano cyframi rzymskimi, dwie niższe arabskimi. Grubości ścian i stropów w poszczególnych klasach wahały się od 70 do 350 cm. Najczęściej stosowane (II klasa) miały strop o grubości 200 cm i czołową ścianę o grubości 225 cm.

Najskuteczniejszą bronią montowaną w bunkrach TO było 47-mm działko przeciwpancerne sprzężone z cekaemem (broń L1), a tylko wyjątkowo instalowane samodzielnie (broń Q). Maksymalny zasięg działa wynosił 5.880 m, przy szybkostrzelności 30-35 strzałów na minutę. Pocisk przeciwpancerny z odległości 1 km przebijał 5-cm pancerz, można było także strzelać pociskami odłamkowymi, a w przygotowaniu były kartacze (pociski kulkowe). Niektóre bunkry, których zadaniem było ostrzeliwanie przejść drogowych, ze względu na warunki terenowe osłoniętych przed ostrzałem artyleryjskim, planowano wyposażać w moździerze kal. 90 mm (broń G). Moździerze umieszczano w dolnym piętrze schronu by, inaczej niż pozostałe uzbrojenie, mogły strzelać przez skośną strzelnicę w ścianie rowu diamentowego. Zasięg wynosił od 300 do 4.500 m, a szybkostrzelność 18-31 strzałów na minutę. Pracowano nad jeszcze jednym typem moździerza dla umocnień TO, stanowiącym bardzo interesujące, zaawansowane technicznie rozwiązanie. Małokalibrowy moździerz (kal. 50,9 mm) określany jako broń U, miał być umieszczany w kopułach pancernych schronów i przystosowywano go do strzelania przez ich strzelnice kaemów. Operacja wymiany karabinu maszynowego na moździerz trwałaby zaledwie kilka sekund. Moździerz U miałby zasięg 60-800 m i wystrzeliwałby ok. 20 granatów o masie 0,99 kg na minutę. Zastosowanie takiego uzbrojenia bardzo poprawiłoby bezpośrednią okrężną obronę bunkrów, stanowiącą zapewne najsłabszy punkt systemu. W 1938 r. broń U była dopiero w fazie prób. Podobne małokalibrowe moździerze zastosowali później Niemcy w panzerwerkach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Pozostałe uzbrojenie stanowiły karabiny maszynowe, umieszczane w strzelnicach pod betonem i w kopułach pancernych. Najczęściej montowano cekaem wz. 37 kal. 7,92 mm podwójnie sprzężony (broń M) lub pojedynczo (broń D).

Bunkry TO miały zwykle dwie kondygnacje: piętro powierzchniowe – bojowe i podziemne – tyłowe, służące celom mieszkalnym, magazynowym, mieszczące stanowisko dowódcy i pokój łączności. Regułą było posiadanie przez schron wierconej lub kopanej studni głębinowej i agregatu prądotwórczego. Schrony były także wyposażane w urządzenia filtrowentylacyjne i system łączności kablowej. Z interesujących rozwiązań technicznych warto wspomnieć o telegrafie ziemnym – prostym urządzeniu, wykorzystującym przepływ prądu przez glebę, umożliwiającym łączność z sąsiednimi obiektami w razie zniszczenia kabli. Inną ciekawostką było powszechnie stosowane w bunkrach urządzenie umożliwiające prowadzenie ognia na określony cel w warunkach braku widoczności. Stanowiła je umieszczona nad karabinem maszynowym tabliczka z wyrysowaną panoramą terenu. Poruszała się ona wraz z bronią, a nieruchomo umocowany do ściany wskaźnik pokazywał miejsce, w które karabin celował.

Załogę obiektów TO stanowiło 20-30 żołnierzy ze specjalnych pułków granicznych, a więc przygotowanych do walki w umocnieniach. Zgromadzone zapasy pozwalały na walkę pojedynczego bunkra w okrążeniu przez dwa tygodnie. Wzdłuż granic Czechosłowacji zbudowano do września 1938 r. 227 obiektów TO. Poszczególne bunkry otrzymały kodowe oznaczenia cyfrowo-literowe, np. N-S-21. Pierwsza litera oznacza odcinek podległy dowództwu saperów korpusu – na omawianym terenie są to litery N (Náchod), R (Rokytnice v Orl. h.) i K (Králíky), S to skrót słowa srub (schron), a liczba to kolejny numer (od wschodu na zachód). Prócz tego bunkry mają nazwy, nadane najczęściej od sąsiadujących obiektów topograficznych.

Czechosłowackie umocnienia lekkie LO (lehké opevnění), powstawały w dwóch fazach, według dwóch zupełnie odmiennych koncepcji. Obiekty te różnią się zasadniczo sposobem umieszczenia w terenie, organizacją ognia i technicznym poziomem wyposażenia. Chronologicznie pierwsze były bunkry, których projekty opracowano w 1936 r., stąd określa się je jako LO wz. 36. Początkowo obiektami tego typu planowano ufortyfikować całą granicę, dlatego do końca tego roku przekazano firmom budowlanym zlecenia na zbudowanie około tysiąca takich bunkrów. Jako pierwsze stawiano schrony w Górach Orlickich.

Najprawdopodobniej bunkry wz. 36 były wzorowane na jednym z wielu wariantów francuskich lekkich schronów bojowych z końca lat 20. XX w. z Linii Maginote'a. Budowane w kilku typach, były zawsze dość proste i skromnie wyposażone. Składały się tylko z jednego pomieszczenia, posiadały najczęściej dwie, rzadziej trzy, zaś wyjątkowo jedną strzelnicę, skierowane na wprost lub lekko skośnie w kierunku nieprzyjaciela. Strzelnice były ukształtowane w betonie, co jest rozwiązaniem oszczędnościowym w stosunku do znacznie odporniejszych strzelnic stalowych. Od zewnątrz posiadały glif przeciwrykoszetowy czyli schodki chroniące przed wpadaniem do wnętrza bunkra pocisków i odłamków, odbitych od powierzchni strzelnicy. Strzelnice zamykały od wewnątrz płyty stalowe o grubości 30 mm, przesuwane w stalowych ramach. Blaszane drzwi wejściowe znajdowały się zawsze w tyłowej ścianie obiektu; mogły być przesuwane na szynach lub obracane na zawiasach. Wyposażenie uzupełniała prostokątna wnęka w podłodze w pobliżu wejścia (prawdopodobnie miejsce na złożenie amunicji lub chłodzenie w wodzie lufy karabinu maszynowego) oraz oszalowanie ścian wewnętrznych deskami – dla ocieplenia, a przede wszystkim wyciszenia wnętrza (huk, wywołany wybuchem pocisku artyleryjskiego w bezpośrednim sąsiedztwie bunkra mógłby ogłuszyć załogę).

Nie istniało żadne specjalne uzbrojenie dla obiektów wz. 36. Ich załogi miały używać polowych karabinów maszynowych, zwłaszcza wzorowanych na austriackich cekaemach systemu Schwarzlose (wz. 7/24), przestarzałych już i mających wiele wad, ale charakteryzujących się dużą siłą ognia i dobrze nadających się do użycia w stałych obiektach. Pierwotnie budowane bunkry nie miały nawet stałej lawety dla broni. Miała być ona oparta o prosty drewniany pulpit pod strzelnicą; dopiero w kwietniu 1938 r. zaczęto montować lawety wytwarzane przez zakład zbrojeniowy w Brnie. Załogę schronu wz. 36 stanowiło, zależnie od liczby strzelnic, czterech lub sześciu żołnierzy (w obiektach jedno-strzelnicowych tylko dwóch).

Schrony wz. 36 były przeznaczone do ognia na wprost, a więc lokalizowano je w miejscach, z których można było dobrze obserwować przedpole i prowadzić ostrzał na dużą odległość czyli przede wszystkim na stokach nachylonych ku granicy. Z kolei wymogi maskowania zmuszały do umieszczania ich na skraju lasu lub w kępach krzewów. Bunkry, oddalone od siebie o 600-800 m, tworzyły pojedynczą linię. Przy skutecznej donośności karabinów maszynowych ok. 2000 m i kącie ostrzału 135˚ (dla obiektów trój-strzelnicowych 180˚) dawało to dość rzadką zaporę ogniową na przedpolu, miejscami wręcz nieciągłą. Przy lokalizowaniu bunkrów chodziło jednak przede wszystkim o możliwość ostrzeliwania szczególnie ważnych punktów i obiektów: mostów, dróg i ich skrzyżowań, linii kolejowych.

Budowę schronów wz. 36 prowadziły na ogół cywilne firmy budowlane, starannie dobrane pod kątem lojalności ich właścicieli i pracowników. Dozór zapewniali oficerowie z VSD (vojenský stavební dozor). Wyjątkowo bunkry w Górach Orlickich stawiało wojsko. Przy betonowaniu stosowano cywilne normy wytrzymałościowe betonu oraz stosunkowo rzadkie zbrojenie. Równocześnie z budową lekkich fortyfikacji budowano w pobliżu domy dla ich załóg. Do przełomu lat 1936/1937 ukończono budowę 864 bunkrów wz. 36, z czego 146 powstało w Sudetach, a 37 w samych Górach Orlickich. Wówczas przerwano budowę obiektów tego typu, krytykowanych jako bardzo dalekie od doskonałości, a w następnych latach wznoszono już wyłącznie znacznie nowocześniejsze schrony wz. 37.

Na początku 1937 r. przyjęto całkowicie nową koncepcję lekkich umocnień, w szczegółach modyfikowaną jeszcze w roku następnym. Była ona w całości oryginalnym opracowaniem czeskich specjalistów. Według tych zasad do września 1938 r postawiono wzdłuż granic Czechosłowacji i na kilku liniach obronnych we wnętrzu państwa imponującą liczbę 9.148 bunkrów LO wz. 37 zwanych popularnie od skrótu ŘOP – řopíkami. W sumie zaś, i to już w 1939 r., miało być ich ok. 16 tys. Tam, gdzie istniały umocnienia ciężkie (TO) linia LO przebiegała na ogół za nimi, czasem dla usunięcia martwych pól ostrzału ciężkich obiektów pojedyncze obiekty lekkie włączano także do linii TO. Dziś řopíki są najczęściej spotykanymi obiektami obronnymi na czeskich szlakach turystycznych.

Zasadnicze różnice, w odniesieniu do uprzednio wznoszonych umocnień, polegały na niemal całkowitej rezygnacji z ognia czołowego, przy wykorzystaniu bocznego i skośnego. Istotną zmianą było również założenie ufortyfikowania w sposób ciągły (i to kilkoma, co najmniej dwiema liniami) całej granicy, a nie tylko najważniejszych bądź najbardziej zagrożonych odcinków oraz na znacznie staranniejszym i nowocześniejszym wyposażeniu technicznym poszczególnych bunkrów. Wśród wielu typów schronów wz. 37 podstawowym był typ A, będący jakby zminiaturyzowaną i uproszczoną wersją budowanych już wcześniej bunkrów ciężkich. LO wz. 37 posiadały także monolityczną ścianę czołową z uszami, chronioną od czoła nasypem i strzelnice karabinów maszynowych w ścianach bocznych. Miały tylko jedną kondygnację zaś zamiast kopuł pancernych jedynie peryskopy.

Opiszmy podstawowy typ řopíka (A). Ściana czołowa ma grubość 80 cm, strop i boczne ściany 60 cm, ściana tyłowa 50 cm. Długość ściany czołowej, zależnie od wariantu, waha się od 6,8 do 8,95 m, szerokość całego bunkra od 3,45 do 3,95 m. Strop i fundament są zaizolowane od wilgoci papą i farbą asfaltową. Beton użyty do budowy musiał odpowiadać specjalnie opracowanym normom wytrzymałościowym, znacznie ostrzejszym niż cywilne, stosowane przy umocnieniach wz. 36 i być znacznie gęściej zbrojony. Od czoła řopík jest dodatkowo osłonięty i maskowany metrowej grubości murem ułożonym z kamieni, obłożonym warstwą gliny, ziemi i obsianym trawą. To zapewniało mu odporność na nawet kilkakrotne trafienie w jedno miejsce pociskiem kal. 105 mm (w przypadku obiektów wzmocnionych 150 mm, a osłabionych 75 mm). Z uzbrojenia artyleryjskiego ówczesnego Wehrmachtu tylko najcięższe, 210-mm moździerze mogły być przeciw niemu skuteczne, jednak armia niemiecka posiadała zaledwie 22 sztuki tej broni.

Wejście do řopíka znajduje się zawsze w tyłowej ścianie. Do wnętrza prowadzi załamany pod kątem prostym (zwykle w prawo) korytarzyk, zamknięty od zewnątrz kratą, a od wewnątrz drzwiami pancernymi o grubości 10 mm. W tego typu obiektach warto zwracać uwagę na różne dobrze przemyślane szczegóły. Załamanie korytarza uniemożliwia bezpośredni ostrzał drzwi, załamanie w prawo utrudnia osobom praworęcznym strzelanie lub wrzucenie granatu do środka. Drzwi i krata otwierają się do wnętrza, by zmniejszyć szansę ich zablokowania (przez ziemię przerzuconą wybuchem, śnieg, itd.). Korytarzyk jest odwadniany. Na wprost kraty znajduje się strzelnica dla broni ręcznej (pistoletu, pistoletu maszynowego lub karabinu), z której można było ostrzeliwać wejście i bliskie zaplecze bunkra. Kolejna strzelnica do bezpośredniej obrony – pistoletowa, zamykana – znajduje się w drzwiach pancernych.

Wnętrze składa się z dwóch izb strzeleckich po bokach i łączącego je korytarzyka. Tu w opisie trzeba przejść na czas przeszły, bo zwykle po większości dawnego wyposażenia pozostały jedynie ślady. Główne uzbrojenie řopíka stanowiły dwa karabiny maszynowe, najczęściej lekkie, rzadziej ciężkie, umieszczone na stałych lawetach w strzelnicach. Zastosowanie stałej, zamiast polowej, lawety przynosiło wiele korzyści: zmniejszało drgania broni, znacznie poprawiając precyzyjność ognia, umożliwiało osiąganie większego pola ostrzału i pozwalało zastosować minimalny otwór strzelnicy, utrudniający trafienie weń i umożliwiający ochronę obiektu przed gazami bojowymi. Sama strzelnica, stalowa z glifem antyrykoszetowym, była zabetonowywana na stałe w ścianie w trakcie budowania bunkra. Strzelnicę można było zamykać dwoma rodzajami stalowych zasuw: dużą, kiedy nie było w niej broni (całkowite zamknięcie) lub małą, kiedy prowadziło się ogień na ustalony punkt. Wówczas przez otwór strzelnicy wystawała tylko lufa (nie było zatem możliwości bezpośredniej obserwacji celu), a ostrzeliwany cel wskazywało urządzenie działające na podobnej zasadzie jak opisane wcześniej stosowane w TO.

Uzbrojenie řopíka uzupełniało proste urządzenie do wyrzucania granatów ręcznych, mogących razić nieprzyjaciela, który znalazłby się w bezpośrednim sąsiedztwie bunkra, w martwym polu strzelnic. Urządzenie to, znajdujące się zwykle w lewej izbie strzeleckiej, to po prostu kawałek rury stalowej zabetonowanej w ścianie skośnie w dół pod kątem 35˚, otwartej od zewnątrz (60 cm nad ziemią) od wewnątrz zaś zamykanej stalową klapą z zatrzaskiem, która mogła wytrzymać nawet wybuch granatu wewnątrz rury (np. w przypadku jej zatkania).

Obserwacja była prowadzona przez dwa proste obrotowe peryskopy (po jednym w każdej izbie) umieszczone w rurach stalowych zabetonowanych w stropie. Kąt widzenia takiego peryskopu wynosił 5-6˚. Peryskopy w położeniu spoczynkowym były opuszczone, chroniła je wówczas od góry stalowa kopułka, a zatrzask uniemożliwiał wyciągnięcie ich z zewnątrz.

Z ważniejszych urządzeń należy jeszcze wymienić system wentylacyjny. Poruszany korbą ręczny wentylator umieszczony był w korytarzyku łączącym izby strzeleckie na wbetonowanych w ścianę kątownikach. Powietrze było czerpane przez zakratowany otwór w ścianie. Wytwarzane w ten sposób niewielkie nadciśnienie wewnątrz obiektu wymuszało ruch powietrza wraz z gazami wydzielającymi się przy strzelaniu – przez wyciągi nad strzelnicami, blaszanymi rurami, do zakratowanych otworów w górnej części tylnej ściany, którymi było wyrzucane. Problem obrony przeciwchemicznej nie został do września 1938 r. rozwiązany. Zaprojektowano filtry, które mogły oczyszczać tłoczone powietrze, ale ich wydajność byłaby wystarczająca tylko przy oddychaniu załogi schronu, nie zaś przy konieczności odprowadzania trujących gazów prochowych. Filtrów tych zresztą nie było jeszcze w obiektach. Do stałego wyposażenia řopíka należały jeszcze pojemniki na łuski wystrzelonych nabojów (pod strzelnicami), wanny lub stosowane później zagłębienia w podłodze do chłodzenia luf, kolejne zagłębienie (o głębokości 15 cm, umieszczone zwykle w rogu między ścianą czołową a prawą boczną) do gromadzenia skroplonej pary wodnej, stołki dla strzelców oraz podobnie jak w schronach wz. 36, oszalowanie ścian heblowanymi deskami.

Pełną obsadę řopíka typu A stanowiło siedmiu żołnierzy: dowódca i jego zastępca (obsługujący peryskopy i kierujący ogniem), dwóch strzelców (obsługujących karabiny maszynowe), dwóch ładowniczych (którzy ładowali naboje do taśm lub magazynków oraz obsługiwali wyrzutnik granatów i strzelnicę broniącą wejścia) oraz łącznik (obsługujący wentylator, zajmujący się zaopatrzeniem i łącznością). Załoga alarmowa składała się z czterech żołnierzy, a w czasie pokoju řopíki w ogóle nie były obsadzone, tylko dozorowane przez wartowników. Wyjątek stanowiły wybrane schrony, które w razie napaści miały ostrzeliwać szczególnie ważne kierunki, w tych utrzymywano stałe załogi. Należy zwrócić uwagę na skąpość miejsca w řopíku pamiętając, że prócz ludzi musiało się w nim jeszcze znajdować sporo sprzętu i zapasów: polowe lawety karabinów maszynowych (czasem jeszcze zapasowy karabin maszynowy), beczułki z amunicją (początkowo po 5 tys. sztuk na karabin maszynowy, później normę tę zwiększono do 10-12 tys.), granaty ręczne (1 lub 2 skrzynki po 25 sztuk), 10 białych rakiet oświetlających, podstawowy sprzęt saperski i narzędzia (zależnie od potrzeb: siekiera, piła, łopata, kosa itp.), sprzęt łączności, apteczka, zapas żywności (na dwa dni) i zbiornik na wodę, kuchenka, wiadro na nieczystości, czasem też piecyk naftowy i mata do spania. Łatwo sobie wyobrazić komfort, w jakim przyszłoby walczyć załogom řopíków, jednak z drugiej strony mały rozmiar bunkra i trudność trafienia weń były jednym z jego głównych atutów, decydujących o ich względnym bezpieczeństwie.

Řopíki były starannie maskowane trawą wysianą na nasypie przed czołową ścianą i na stropie (w którym formowano w tym celu płytkie zagłębienie), odpowiednim malowaniem ścian i siatkami maskującymi, których zamocowaniu służą rzędy zawiniętych w oczka prętów zbrojenia wystających wzdłuż krawędzi stropu. Dojście do schronu było zwykle zagrodzone zasiekiem z drutu kolczastego, a często linia schronów współpracowała z linią zapór przeciwpiechotnych lub z różnymi typami zapór przeciwpancernych. W lesie wzdłuż linii obronnej wykonywano przecinki, umożliwiające załogom bunkrów prowadzenie ognia.

Linia LO wz. 37 składała się z bunkrów rozmieszczonych w kilku rzędach – w mniej zagrożonych miejscach dwóch (główny i posiłkowy), w bardziej zagrożonych występował trzeci i dalsze rzędy powstrzymujące. Bunkry w pierwszym, najbardziej narażonym na ostrzeliwanie rzędzie były wzmocnione. Miały pogrubione ściany, strop i kamienny nasyp przed czołem. Na niektórych odcinkach (np. naprzeciw Przełęczy Międzyleskiej) za główną linią złożoną z kilku rzędów řopíków, wznoszono jeszcze drugie, podobne pasmo obronne. Poszczególne rzędy złożone były z bunkrów rozmieszczonych co kilkaset metrów. Odległość tę uzależniano od warunków terenowych, np. w Górach Orlickich wahała się ona od poniżej 100 do ponad 350 m, zawsze jednak dobierano ją tak, by z każdego bunkra można było obserwować obiekty sąsiednie (często po dwa z każdej strony) i tworzyć zaporę ogniową na ich przedpolu, 500-600 m przed linią oraz 100-200 m za nią. Druga linia biegła w odległości 500-700 m za pierwszą, ale w silnie urzeźbionym terenie górskim odległość tę zmniejszano nawet do 100 m. Linie LO wz. 37 umieszczano zwykle w terenie zupełnie inaczej niż wz. 36 tak, aby nie były bezpośrednio widoczne od strony nieprzyjaciela, a więc np. za grzbietem górskim. W tej sytuacji obiekty w ogóle nie mogły być ostrzelane ogniem bezpośrednim z większej odległości, a trafienie tak małego celu przy strzelaniu stromotorowym, bez widoczności, byłoby prawie niemożliwe.

Do tej pory skupiono się na omówieniu najbardziej typowego obiektu wz. 37. Jasne jest jednak, że w związku z koniecznością załamywania linii obronnej i zmiennymi warunkami terenowymi musiało istnieć wiele typów i wariantów, różniących się szczegółami lub przystosowanych do szczególnych zadań. Opracowano ich ponad sto. Przedstawimy pokrótce najważniejsze z nich.

Omówiony dwustrzelnicowy typ A mógł mieć osie strzelnic ustawione pod różnymi kątami – od 120 do 220˚ (co 20˚), tak więc istnieją odmiany A-120, A-140 itd. Różnią się dość wyraźnie planem – prostym przebiegiem (A-160, A-180), bądź załamaniem końców ściany czołowej (w przód – A-120, A-140; lub w tył – A-200, A-220) i równoległym lub skośnym ustawieniem ścian bocznych. Zależnie od nachylenia terenu (różnicy poziomów pomiędzy strzelnicami) obiekt mógł być prosty (różnica do 40 cm) o profilu skośnym z różnicą wysokości 50 cm (41-100 cm) lub załamany o 100 cm tak, że dwie izby strzeleckie były połączone schodkami (101-150 cm). Wreszcie bunkier mógł mieć normalną, podwyższoną lub osłabioną odporność ze względu na znaczenie i stopień zagrożenia ostrzałem.

Pozostałe obiekty, znacznie rzadziej spotykane, ale także występujące w różnych, zależnych głównie od konfiguracji terenu wariantach, tylko wymienimy:

  • Obiekty typu B miały jedną strzelnicę do ognia bocznego (w prawo B1 lub w lewo B2) i jedną do ognia na wprost. Kąt między ich osiami mógł wynosić 80, 90 lub 100˚. Stosowano je np. do zamykania dróg wiodących wzdłuż doliny.
  • Obiekty typu C to bardzo proste gniazda pojedynczych karabinów maszynowych, kryte blachą falistą lub stropem żelbetonowym. Używano ich raczej wyjątkowo, do pokrywania mniej znaczących martwych pól ostrzału w silnie urzeźbionym terenie. Były prawie pozbawione wyposażenia.
  • Obiekty typu D to bunkry jedno-strzelnicowe, stanowiące jakby połówkę obiektu typu A. Budowano je na stromych stokach, a często parami (prawy D1 i lewy D2) po dwóch stronach wierzchołka lub przełęczy.
  • Obiekty typu E miały strzelnicę do ognia czołowego lub skośnego, pełniły podobne funkcje jak typ C, ale były odporniejsze i lepiej wyposażone. Mogły więc stać bliżej głównej linii obronnej i używano ich np. do czołowego ostrzału dróg wiodących od granicy w głąb terytorium państwa.

Największe i najbardziej złożone ogniwa czechosłowackiego systemu obronnego to grupy warowne. Składały się one z kilku (wyjątkowo kilkunastu) ciężkich obiektów o najwyższym stopniu odporności (IV), z reguły połączonych systemem podziemnych korytarzy. W podziemiach mieściły się także magazyny (amunicji, paliw, żywności, itd.), pomieszczenia mieszkalne i zasadnicze wyposażenie techniczne, m.in. agregaty prądotwórcze i urządzenia filtrowentylacyjne. Na powierzchni tworzono system zapór przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych, utrudniających podejście nieprzyjaciela do całej grupy i do każdego obiektu. Grupy warowne stanowiły rodzaj twierdz mogących w razie konieczności samodzielnie bronić się w warunkach okrążenia i izolacji (zgromadzone zapasy pozwalałyby na trzymiesięczne funkcjonowanie każdej z grup), ale ich główne zadanie było inne. Ogniem swej ciężkiej artylerii miały pokrywać dogodne przejścia przez granicę, przygraniczne linie komunikacyjne na terytorium napastnika oraz wspierać obronę na przyległych odcinkach ciężkich umocnień.

W skład typowej grupy warownej wchodziły następujące obiekty:

  • Obiekt wejściowy. Swego rodzaju obronne bramy do podziemi grupy umieszczano na zapleczu, w miejscu osłoniętym od nieprzyjacielskiego ostrzału, w przypadku grup warownych zbudowanych w górach na przeciwstoku. Nie przewidywano bezpośredniego udziału obiektów wejściowych w walce, niemniej, na wypadek ataku broniły ich karabiny maszynowe w strzelnicach pod betonem i w kopułach pancernych, rozwiązane podobnie, jak w typowych obiektach ciężkich. Właściwe wejście składało się z dwóch części: wejścia dla pieszych i głównej bramy, umożliwiającej wjazd do wnętrza obiektu ciężarówek z zaopatrzeniem. Bramę zamykała krata i podwójne gazoszczelne wrota pancerne, a załamanego korytarza wjazdowego broniły wewnątrz kolejne strzelnice karabinów maszynowych. We wnętrzu obiektu wejściowego znajdowała się rampa przeładunkowa. Tu materiały z ciężarówek miały być ładowane na wagoniki kolejki rozwożącej je po podziemiach. Zależnie od konfiguracji terenu transport odbywał się poziomą galerią, pochylnią lub szybem transportowym z windą, wówczas niezbędne było dwukrotne przeładowywanie materiałów. W początkowym odcinku podziemi umieszczano komory minerskie. Odpalenie zgromadzonych w nich materiałów wybuchowych umożliwiało odcięcie podziemi grupy od obiektu wejściowego w przypadku opanowania go przez nieprzyjaciela.
  • Schrony piechoty. Każda grupa posiadała kilka bunkrów wyposażonych podobnie jak typowe obiekty TO, uzbrojonych w ciężkie i lekkie karabiny maszynowe. Służyły one do bezpośredniej obrony grupy warownej, obserwacji przedpola i kierowania ogniem artylerii. Jeden z nich był stanowiskiem dowódcy grupy.
  • Schrony artyleryjskie. Poszczególne grupy warowne posiadały po jednym lub dwa takie obiekty. Wyjątkiem była GW Bouda, gdzie nie przewidziano schronu artyleryjskiego. Każdy z nich mieściłby po uzbrojeniu trójdziałową baterię szybkostrzelnych haubic kal. 100 mm (broń Y) umieszczonych pod betonem, tzn. na piętrze bojowym, strzelających przez strzelnice ustawione do ognia bocznego. Jeśli grupa posiadała dwa takie obiekty, jeden z nich skierowany był w prawo, drugi w lewo w kierunku głównych celów dla danej grupy. Zasięg dział wynosił 11.950 m, szybkostrzelność 15-20 strzałów na minutę.
  • Wysuwane i obrotowe wieże artyleryjskie. Skomplikowane i zaawansowane technicznie urządzenia, które miały być umieszczane po jednej w każdej z grup warownych. Pod kopułą pancerną wieży miały się mieścić dwie zainstalowane na wspólnej lawecie 100-mm haubice, identyczne jak w schronach artyleryjskich. Zapewniałoby to grupie warownej dookolny ostrzał artyleryjski. Warto dodać, że tradycyjne określenie wieża jest dla osób niezorientowanych w XX-wiecznej fortyfikacji nieco mylące. Owe wieże w pozycji wysuniętej, gotowe do prowadzenia ognia wystawały zaledwie ok. 1,5 m ponad powierzchnię ziemi zaś wszystkie urządzenia osłonięte ruchomą kopułą pancerną, otaczającym ją nieruchomym płaszczem i warstwą betonu, mieściły się w szybie.
  • Wieże moździerzy. Było to najcięższe uzbrojenie grup warownych budowane po jednej w niektórych grupach. Pod kopułą pancerną miały mieścić ruchomą część osłaniającą parę umieszczonych na wspólnej, obrotowej lawecie moździerzy kal. 120 mm o zasięgu od 250-300 do 7.000 m. Dzięki możliwości strzelania stromotorowego ogniem z tych moździerzy można było pokryć tzw. martwe pola w otoczeniu grupy warownej czyli miejsca osłonięte, np. zboczami dolin przed ogniem haubic.
  • W niektórych grupach budowano specjalne obiekty do obserwacji i kierowania ogniem artylerii, połączone podziemiami z pozostałymi obiektami, bądź izolowane.

W Górach Orlickich i ich bezpośrednim sąsiedztwie budowano pięć grup warownych, a dwie kolejne mogły ostrzeliwać obniżenia leżące na ich skraju; w trzech z nich ukończono prace budowlane, ale żadna (podobnie jak żadna inna grupa w Czechosłowacji) nie otrzymała pełnego wyposażenia. Podstawowe dane o tych grupach przedstawia poniższa tabela.

 

Lp

Nazwa

Stan budowy w 1938 r.

Liczba obiektów

Obiekt wejściowy

Schrony piechoty

Schrony artyleryjskie

Wieże artyleryjskie

Wieże moździerzy

Załoga

1.

Jírová hora

nie rozpoczęta

9

1

4

2

1

1

ok. 650

2.

Dobrošov

budowa w toku

7

1

2

2

1

1

571

3.

Skutina

budowa w toku

6

1

2

1

1

1

484

 

4.

 

Hanička

prace budowlane ukończono

 

6+1

 

1

 

3

 

1

 

1

 

-

 

426

5.

Adam

bliska zakończenia

8

1

3

2

1

1

611

 

6.

 

Bouda

prace budowlane ukończono

 

5

 

1

 

3

 

-

 

1

 

-

 

316

 

7.

 

Hůrka

prace budowlane ukończono

 

5+1

 

1

 

2

 

1

 

1

 

-

 

424

 

W Górach Orlickich i w rejonie Králík (na odcinku ok. 60 km nie obejmującym rejonu Náchodu) na umocnienia składa się nieciągła linia 37 lekkich bunkrów LO wz. 36, przebiegająca na stoku nachylonym ku granicy, dalej linia TO, na którą składa się 96 ciężkich bunkrów (wliczając obiekty pięciu grup warownych) biegnąca w pobliżu grzbietu. W miejscach pozwalających na dogodne przekroczenie grzbietu zbudowano rów przeciwczołgowy z obetonowaną skarpą. Za linią TO przebiega podwójna linia LO, którą tworzy 456 obiektów LO wz. 37, a dodatkowo 32 řopíki umieszczono w linii TO.

Nie w pełni wyposażone obiekty zostały obsadzone wojskiem 21 maja 1938 r., kiedy na koncentrację wojsk Wehrmachtu wzdłuż granicy Czesi odpowiedzieli ogłoszeniem stanu gotowości wojsk na pograniczu i mobilizacją dwóch roczników rezerwistów. Stan gotowości odwołano na początku czerwca i wojsko powróciło do koszar, a powtórnie zajęło stanowiska bojowe w umocnieniach granicznych podczas kryzysu wrześniowego. Do 29 września osiągnięto pełną gotowość jednostek i oczekiwano na niemiecki atak, ale w tym samym dniu odbyły się już obrady niesławnej konferencji monachijskiej. Dnia 30 września rząd czechosłowacki przyjął warunki dyktatu i w ciągu pierwszej dekady października, w pięciu etapach pogranicze opuszczały wojska czeskie uwożąc co się dało z wyposażenia bunkrów. Opustoszałe umocnienia żołnierze niemieccy zajmowali bardzo ostrożnie, obawiając się jednak oporu.

Czechosłowackie fortyfikacje niewątpliwie posiadały wiele słabości. Najważniejsze wiązały się z niedokończeniem budowy systemu. Część obiektów była w trakcie budowy, istniały luki w linii obronnej, gdzie w ogóle nie przeprowadzono jeszcze prac, a nawet gotowe obiekty nie były w pełni wyposażone. W liniach LO brakowało wielu wentylatorów (na 9.148 zbudowanych řopíków zamontowano 7.291 sztuk), peryskopów (zamontowano 8.180, dalszych 7.854 producent przekazał armii), nie było filtrów przeciwchemicznych, pozostawiało wiele do życzenia rozwiązanie łączności, obrony przeciwpancernej i działania całej linii w warunkach złej widoczności. Jednak również wyposażenie armii niemieckiej w tym czasie wykazywało liczne braki, m.in. w podstawowym przy zdobywaniu umocnień uzbrojeniu artyleryjskim i pancernym. Wiele faktów, zarówno rozmaite próby, jak i późniejsze użycie w walce, świadczy o tym, że przełamanie linii umocnień czechosłowackich byłoby bardzo trudne. Wymagałoby długiego czasu i wiązałoby się ze znacznymi stratami żołnierzy, broni, amunicji.

Do walki jednak nie doszło. Po 1938 r. większość bunkrów pozostała niewykorzystana. Części obiektów użyli Niemcy do badań nad pociskami artyleryjskimi, materiałami wybuchowymi oraz do szkolenia żołnierzy w taktyce zdobywania umocnień. Wiele wyposażenia z poszczególnych obiektów (zwłaszcza ciężkich, ale także np. strzelnice LO wz. 37) wykorzystali w licznych swoich fortyfikacjach, m.in. na Wale Zachodnim, Wale Atlantyckim, w Prusach Wschodnich, na Górnym Śląsku i w Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym. Część obiektów LO, głównie na liniach obronnych w głębi Czech planowo niszczyli, obawiając się ich wykorzystania w ewentualnym powstaniu zbrojnym. Bunkry były wysadzane, a w przypadku sąsiedztwa budynków mieszkalnych zasypywane gruzem i zabetonowywane. Paradoksem historii było to, że wiosną 1945 r. w czeskich fortyfikacjach w rejonie Bramy Morawskiej Niemcy przez kilka miesięcy bronili się skutecznie przeciw nacierającej ze Śląska armii radzieckiej.

Mało znany i zaskakujący jest fakt, że po drugiej wojnie światowej aż do końca lat 80. utrzymywano w stanie nadającym się do użycia obiekty LO na granicy z Austrią i RFN. Obiekty wz. 36 przerabiano na obserwacyjne zamurowując strzelnice i pozostawiając tylko wąskie przezierniki, zaś wz. 37 traktowano jako bojowe, wyposażając je od nowa i przystosowując nawet na wypadek użycia broni jądrowej (polegało to na przebudowie wejścia, aby było odporniejsze na działanie fali uderzeniowej). Większość grup warownych była wykorzystywana przez wojsko, głównie jako obiekty magazynowe. W grupie warownej Bouda prowadzono w latach 50. prace zmierzające do ponownego nadania jej funkcji militarnej – prawdopodobnie w związku z „zagrożeniem socjalizmu" w Polsce – ale wkrótce je przerwano. Ewenementem i swoistym kuriozum, znakiem czasu schyłkowego okresu minionej epoki było przejęcie w 1975 r. przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych udostępnionej od 1969 r. dla turystów grupy warownej Hanička. Grupę ponownie utajniono (m.in. spalono wydrukowane foldery turystyczne), a po kilku latach olbrzymim nakładem kosztów przebudowano jej obiekty i wyposażono w nowoczesne instalacje. Powstało tu stanowisko dowodzenia MSW dostosowane do działania w warunkach wojny atomowej. Stanowisko, rzecz jasna, nigdy nie zostało użyte, w końcu zlikwidowano je i przekazano grupę ponownie władzom lokalnym. Adaptacja zniszczyła bezpowrotnie walory Hanički jako najlepiej zachowanej twierdzy z lat 30., powstał za to nie mniej atrakcyjny dla zwiedzających pomnik bezmyślności i zaślepienia władz komunistycznych.

Obecnie coraz więcej obiektów fortyfikacyjnych, m.in. ponownie grupa warowna Hanička, jest udostępnionych do zwiedzania. Niektórymi troskliwie opiekują się grupy miłośników fortyfikacji, inne nikomu niepotrzebne, opuszczone i zdewastowane, zarastają krzewami.

 


/ /
/ / /
Zbigniew Franczukowski (bynio) | 2016-11-03 19:43:05
Prezentowany tekst Tomasza Dudziaka jest częścią przewodnika mojego autorstwa, który miał się ukazać drukiem w 2001 r. Z różnych względów (głownie ....) nigdy nie został wydany. Publikacja zatutułowana była "Rowerem po zachodnim pograniczu Ziemi Kłodzkiej - polsko-czeska turystyczna trasa rowerowa wzdłuż Drogi Sudeckiej i Betonowej Granicy”. Wstęp i recenzję napisał nieżyjący już prof. Krzysztof R. Mazurski. "Sudety, a szczególnie Ziemia Kłodzka i jej najbliższe otoczenie, od grudnia 1997 r. wchodzące w skład polsko-czeskiego Euroregionu Glacensis, stanowią bez wątpienia jeden z najciekawszych turystycznie i krajoznawczo obszarów Europy Środkowej. Na tą wielką atrakcyjność składa się zróżnicowana i w wielu miejscach cenna przyroda, łącznie z malowniczymi i różnego typu krajobrazami, oraz liczne zabytki architektury wraz z wyposażeniem wnętrz reprezentujące niemal wszystkie style artystyczne. Budowle te, a wraz z nimi poszczególne miejscowości odzyskują od kilku lat swój blask. Trzeba przyznać, że przygasł on mocno. Było to jednak efektem celowego działania władz obu „zaprzyjaźnionych” socjalistycznych państw – tak Polski, jak i Czechosłowacji. Pogranicze postrzegano bowiem jako strefę niebezpieczną dla ich egzystencji, bądź wskutek możliwości przenikania wrogich elementów, bądź miejsca niekontrolowanego przyjaźnienia się sąsiadujących ze sobą narodów. Mimo zasiedlenia go po 1945 r., rozmaite restrykcje i zniechęcająca polityka (likwidacja sklepów, szkół, a nawet linii autobusowych) doprowadziły już po kilku latach do „naturalnego” odpływu stąd ludności. Pogranicze się wyludniło. Wielką szansę na reanimację tych terenów stworzył upadek systemu socjalistycznego i rozpoczęcie wielkich procesów transformacyjnych w Polsce i Czechosłowacji – obecnie Republice Czeskiej i Słowacji. Zaczęto remontować domy, niejednokrotnie przerabiając je na wypoczynkowe lub pensjonaty, zahamowano odpływ mieszkańców, zaczęły pojawiać się i poprawiać usługi turystyczne. Silnym impulsem stało się otwarcie małych przejść granicznych i przejść turystycznych. Dzięki nim można stosunkowo łatwo poznawać określone regiony górskie – tu: Góry Orlickie i Góry Stołowe, po obu stronach granicy. Dlatego też zainteresowani zyskują ich sensowniejszy, całościowy obraz uzupełniany o tematy, które niejednokrotnie stanowiły cenzuralne tabu w obu państwach. Takie niezwykle zajmujące zagadnienie stanowią poniemieckie umocnienia graniczne, jakie powstały w Sudetach i do okresu wspomnianej transformacji przeważnie chronione przed dostępem osób niepowołanych, w tym turystów. A przecież są tu jeszcze liczne miejscowości z malowniczą architekturą, uzdrowiska i rezerwaty przyrody – jest co podziwiać! Przedstawiany Czytelnikom przewodnik stanowi w istocie potrójną nowość z następujących powodów: obejmuje polsko-czeskie pogranicze od zachodniej strony Ziemi Kłodzkiej po obu stronach, przeznaczony został jako pierwsza tego typu sudecka publikacja dla turystów rowerowych, ujmuje tak obszernie unikatową w górach problematykę nowożytnych fortyfikacji. Przygotowany został wiarygodny materiał, który powinien służyć za podstawę wielu atrakcyjnych i poznawczych wycieczek. Z pełnym przekonaniem stwierdzam – to dobry przewodnik!"
maras - Administrator | 2016-11-03 21:15:00
Świetny artykuł! Nie znałem tego tematu...
Zbigniew Waluś | 2016-11-04 15:16:03
Tych schronów różnego typu Czesi do 1938r. wybudowali ok. 10 tys. Były nie tylko w G.Orlickich, ale także w Masywie Śnieżnika. Widać to dobrze na mapach pogranicza polsko-czeskiego. Filmy dla zainteresowanych tą tematyką
Zbigniew Waluś | 2016-11-04 18:17:46
Zbyszek, czy Tomasz Dudziak to współautor przewodnika "Ziemia Kłodzka"?
Zbigniew Franczukowski (bynio) | 2016-11-04 18:25:48
Tak, to ten sam.